O co się rozchodzi, o rewolucję, która przeszła bokiem…
Blogi wideo, nie są pomysłem nowym, każdy z nas zapewne wie że tzw. vblog czyli blog wideo to nic innego jak standardowy blog, w którym jako medium występują przede wszystkim nagrania wideo. Pomysł nie jest rewolucyjny bo wystarczy połączyć blog youtube i możliwość nagrywania w domu, by stwierdzić, że to może się udać.
No właśnie, większość z nas wie co to jest vblog. Ale jak często zdarza się nam przeglądać bloga opartego wyłącznie na nagraniach. Dla mnie doświadczenie takie jest rzadkie, o ile nie unikatowe. Choć znam strony internetowe z dziesiątkami jeśli nie setkami nagrań, tutoriali itp. Nie są to vblogi, a raczej małe stacje televizyjne. Stworzenie bloga wideo, najwyraźniej nie do końca sprawdza się, gdy chodzi o dotarcie do publiczności, oto kilka moich pomysłów dlaczego tak się dzieje:
- Nagrania na youtube są świetną formą promocji, jednak do pozycjonowania strony potrzebny jest tekst.
- Tekst umożliwia przekazanie informacji “znajdywalnej” w google.
- Nie każdy chce nagrywać, nie każdy może.
- Często łatwiej jest napisać dobry tekst niż nagrać ciekawe nagranie na vblog.
- Łatwiej jest stworzyć regularny blog uzupełniany treściami wideo, niż wypromować wyłącznie multimedialną stronę.
- Promocja nagrań odbywa się na youtube - dla osoby promującej nagrania główną akcją oczekiwaną od widzów może być subskrybcja użytkownika. Dla twórcy samych nagrań, oznacza to zbędną stronę.
- W przypadku blogera komercyjnego, lub dorabiającego na tym co robi, akcją do której chce zachęcić użytkowników, jest wejście na stronę ( i kliknięcie w reklamę). Zamiast tworzyć więc blog wideo (będący wierną kopią kanału youtube), lepiej potraktować nagrania jako okazjonalną formę promocji.
- Nagranie czyni twórcę rozpoznawalnym -koniec względnej anonimowości. Dotyczy to autorów treści wyjątkowo kontrowersyjnych.
Pytanie więc czego spodziewać się po vblogach. Mamy blog youtube i wiele narzędzi, które można do tego dodać, pytanie jak to połączyć by blogi wideo przetrwały.