Blogi a biznes
Głównym tematem na jaki rozmawiano podczas ostatniego spotkania TUBA03, była kooperacja blogów i firm. Temat postanowiłem kontynuować, bo dyskusja nie jest nawet do końca naświetlona, nie mówiąc już o jakimkolwiek ustalonym podejściu w relacjach między blogami a biznesem
To, od czego warto by zacząć, to spojrzenie na blogi i blogerów. Dla wielu firm wciąż jest to zabawka, sposób wyrażenia się, internetowy pamiętniczek lub nieprofesjonalna strona. Trudno się nie zgodzić, gdy zdecydowana większość blogów tak właśnie wygląda. Niestety, pod nazwą blog powstaje codziennie tysiące stron, nie dających absolutnie żadnych korzyści potencjalnym reklamodawcom. Istnieją jednak inne blogi - nie tak liczne, ale profesjonalne. Pisane są przez ludzi w celach zarobkowych lub przez fanów jakiejś dziedziny, niespecjalnie liczących na zarobek. Co jednak z tego, skoro tytuł bloga sprawia, że nie są traktowane na poważnie?
I tu pojawia się pierwszy problem. Blogerzy widzą różnicę między blogami profesjonalnymi, a śmieciami. Właściciele firm, czy agencji reklamowych, często tej różnicy nie dostrzegają. Po części blogi eksperckie nie są w pełni dojrzałym medium na polskim rynku. Wynika to właśnie z tego piętna pisania “bloga”. Sam tytuł blogera bardziej utkwił w świadomości biznesmenów jako niezbyt pochlebny. A przecież blogerzy mogą równie dobrze być nazywani dziennikarzami. Różnica niewielka, a olbrzymia zmiana wizerunku.
Niestety, zmiana sposobu odbierania blogów (nie jako zabawy, ale jako nowego skutecznego medium), potrwa wiele lat. O ile w ogóle się uda. Dziennikarstwo w nowym, internetowym wydaniu, to coś, co w Polsce stawia pierwsze kroki. Warto się jednak nie poddawać.
Kolejną kwestią, konieczną do omówienia, jest pytanie o skuteczność takich kampanii. Z zachodu przywędrowało do nas kilka historii o genialnym wykorzystaniu kontaktów z blogerami do promowania produktów. Ale to, co na zachodzie działa, w Polsce działać nie musi. A bez przykładu na naszym własnym podwórku, ciężko będzie przekonać firmy do inwestycji w relacje z blogerami.
Firmy oczekują wymiernych rezultatów. Nie tylko wpisu na blogu, ale także dowodu, że to właśnie ten wpis zaowocował wzrostem sprzedaży, czy zwiększeniem rozpoznawalności marki. Czy blogerzy są w stanie takie dowody dostarczyć, to wyzwanie, od którego może bardzo wiele zależeć. Choć ilość wyświetleń serwisów internetowych wydaje się wystarczająco przekonująca dla wielu firm, to blogi, jako mniej popularne, są na przegranej pozycji. Chyba, że zaoferują coś więcej.
Tu z kolei pojawia się atut blogów, który powinien być eksponowany jak tylko się da: niszowość.
Blogi stanowią okno do bardzo wąskiej grupy docelowej. Ale grupa ta, choć mniejsza, dla wielu firm stanowi łakomy kąsek. Jak lepiej niż przez kontakt z miłośnikiem gołębi dostać się do środowiska? Bloger zaś, ma nie tylko dostęp, ale i wpływ na środowisko fanów danej dziedziny.
Skoro więc blogi docierają do wybranej grupy osób, to wszelkie akcje marketingowe prowadzone za ich pośrednictwem, powinny być znacznie skuteczniejsze niż typowe? To zależy.
Statystyki wejść, kliknięć w baner i przeczytanych artykułów, mogą być skuteczne przy promowaniu programów partnerskich (jest kliknięcie, jest zakup, jest prowizja), ale gdy w grę wchodzi np. sprzedaż jachtów, to śledzenie skuteczności kampanii na stronie miłośnika ekskluzywnych łodzi jest wyzwaniem niemal nie do pokonania.
Co prawda równie trudne do zmierzenia są statystyki skuteczności np. artykułu w gazecie, ale to nie przekona wszystkich. Dlatego potrzeba dowodów, przykładów skutecznych kampanii i przedstawionych czarno na białym rezultatów, jakie przyniosło wydanie pieniędzy w kampanię na blogach. Do czasu, gdy takie przykłady się pojawią, zawód niezależnego blogera nie będzie łatwy. Natomiast wraz z pojawianiem się case study na ten temat, liczba przeprowadzanych kampanii zacznie powoli wzrastać.
Trzecia bariera, oddzielająca blogi od poważnego biznesu marketingowego, to wizerunek społeczny. Nad tym blogerzy muszą jeszcze długo popracować. By wejść do ligi i zacząć czerpać korzyści z akcji marketingowych “na poważnie”, trzeba przekonać odbiorcę masowego, że blog to już nie tylko coś osobistego, ale źródło dobrze przygotowanych informacji na zadany temat. To dziennik, prowadzony w Internecie, regularnie uzupełniany i “na czasie”, jeśli chodzi o sytuację w danej branży/dziedzinie zainteresowań.
To, jak przekonać ludzi, by traktowali blogi eksperckie inaczej, będzie zapewne tematem niejednej dyskusji. Mam nadzieję, że będą podejmowane w tym kierunku działania.
Ostatnia kwestia, którą dziś poruszę, dotyczy relacji biznesmenów i blogerów. To, w jaki sposób powinni ze sobą współpracować, aby wiarygodność blogera została zachowana, a jednocześnie aby obie strony mogły na tej współpracy skorzystać. Na temat różnych form zarabianiu na blogu napiszę zapewne już wkrótce, jednak nie chodzi w tym wypadku o metodę, a raczej o wyznaczenie pewnych względnie sztywnych granic. Dzięki nim obie strony mogą uniknąć konsekwencji niewłaściwej współpracy.
W tej kwestii na szczęście widać już duży postęp. Powstał kodeks blogerów, który stanowi całkiem udaną próbę zebrania prostych zasad, bez których uczciwa współpraca nie będzie możliwa.
Kodeks blogerów można przeczytać TUTAJ.



13 stycznia 2009 o godz. 12:43
To prawda, ale proces zmiany odbierania blogów z pewnością nie będzie trwał kilka lat. Już można zobaczyć pozytywne zmiany w tym kierunku. Blogi stają się bardziej popularniejsze od typowych witryn statycznych, a ludzie zaczynają bardziej wierzyć zwyczajnym blogerom niż np dziennikarzom.