Cele długoterminowe (część 4 cyklu)
Napisany 7 lutego 2010W poprzednim wpisie określiliśmy, jakie sfery życia są dla nas najważniejsze, jak chcemy zachować balans i w co najbardziej inwestować, to teraz możemy przejść już nieco dalej.
Wbrew pozorom te pierwsze części, które omawiam w ramach cyklu, są często najdłuższymi do wprowadzenia elementami w naszym życiu. Zastosowanie techniki może nastąpić z dnia na dzień.
Ale dokładne określenie czego tak naprawdę chcemy od życia… może zająć nam bardzo dużo czasu.
Dlatego nie przejmuj się jeśli nie nadążasz. Możesz wracać do tych lekcji kiedy tylko zechcesz i krok po kroku budować podstawy właściwego zarządzania czasem.
Kolejny wpis chciałbym poświęcić naszym długoterminowym celom.
Czy tak naprawdę wiemy, co chcemy osiągnąć?
Każda dziedzina, którą rozwijamy, rozbudowywana jest stopniowo. Aby podczas tej budowy zachować właściwy kierunek, potrzebujemy punktów odniesienia. Punktów na mapie, dzięki którym pokonujemy trasę w najlepszy sposób. Tym właśnie są cele długoterminowe.
Często słyszę, że nasze cele długoterminowe to “koniec wędrówki”. Jednak moim zdaniem to trochę myląca perspektywa. Co gdy już je zrealizujemy? Postawimy kolejne? Ale czy dotychczasowe cele nie miały oznaczać końca naszych wysiłków? To pewna pułapka, w którą osobiście nie chciałbym wpaść.
Dlatego samemu (i z pewnością wiele publikacji mnie poprze - choć nie wszystkie) postrzegam cele długoterminowe jako wskazówki na drodze bez końca. Nie powinno się zakładać kresu wędrówki, jaką jest życie. Nasze życie jest nieprzewidywalne, dlatego powinniśmy planować je w perspektywie wieczności, a zachwycać się każdym momentem, jakby miało trwać jeszcze tylko jeden dzień.
Taka odwrócona perspektywa sprawia, że cele długoterminowe stają się narzędziem czegoś większego.
I tu powinna się pojawić kolejna uwaga. Cele nie stanowią drogi do szczęścia. Szczęśliwym się jest lub nie. To, czy zrealizowaliśmy cel, powinno być wyznacznikiem wzrostu w jakiejś dziedzinie, a nie tylko środkiem do chwilowego samozadowolenia. Powodem naszej radości powinien być stały, stabilny wzrost i zachowana równowaga życiowa, nie zaś chwilowe wydarzenia.
Przykład? Załóżmy, że dla kogoś bardzo ważna jest rodzina (z tym pewnie wszyscy się identyfikujemy). Naszym celem może być stworzenie wspólnej wizji. Ale samo stworzenie wizji nie jest powodem radości. To tylko sygnał, że nasza dziedzina życia, jaką jest rodzina, rozwija się we właściwym kierunku.
Innym przykładem może być kariera zawodowa. Postawienie sobie celu w postaci zarobków o odpowiedniej wysokości nie oznacza, że osiągnąwszy ten cel przestajemy się starać. Jest to wyznacznik, że nasze porządne podejście do wykonywanego zawodu przyniosło efekty. Możemy jednak wciąż się rozwijać,
niekoniecznie po to by więcej zarabiać, ale by w tym co robimy być coraz lepszym.
Taki stały wzrost powinniśmy poprzeć naszymi celami. W kolejnym wpisie napiszę jak konkretnie opisywać takie cele. Ale chciałbym, abyś już dziś na kartce papieru zapisał kilka celów, które chciałbyś osiągnąć (dosłownie 2-3), z dopiskiem jakich dziedzin życia dotyczą. I dlaczego akurat to ma być wyznacznik wzrostu.


