24
sierpnia
2008

Networking – 3 główne modele działania

Spotkałem się z licznymi, często znacząco różniącymi się od siebie sposobami na networking. Jak na każde pojęcie, jedni patrzą na nie w pewien określony sposób, a inni mają kompletnie odmienne podejście. Z pośród różnych postaw, które do tej pory spotkałem, uważam, że warto określić trzy modele. Każdy z nich polega na pewnej sieci kontaktów, a więc można go uznać za networking. Co więcej, wszystkie te trzy modele można stosować jednocześnie, optymalnie wykorzystując swoje kontakty.

Model 1 – Szerokie grono płytkich znajomości

Model ten zakłada, że ludzie Cię znają. Wiedzą kim jesteś i czym się zajmujesz na tyle, by móc powiedzieć o Tobie innym, lub udzielić Ci informacji na temat swoich innych kontaktów.

Według tej metodyki networkingu, liczy się przede wszystkim ilość znajomych. Weź swoich 100 kolegów i koleżanek, niech każdy z nich ma kolejnych 100 znajomości, i nagle już w drugim kroku docierasz do dziesięciu TYSIĘCY osób. To daje potężne możliwości zarówno docierania do odpowiednich osób, jak i wysyłania właściwych wiadomości do szerokiego grona odbiorców.

Jeśli masz dostęp do tylu osób, to zarówno jeśli szukasz pracy, inwestora do nowego biznesu, czy klienta, możesz zrobić to szybciej i skuteczniej, niż gdybyś szukał samodzielnie.

Jakie wymagania stawia ta metoda? Przede wszystkim dyscyplinę i poświęcenie konkretnej ilości czasu na podtrzymywanie rozległych kontaktów. Wymaga to zarówno wypracowanych nawyków (regularnych telefonów, emaili itp.), jak i serca do ludzi (łatwiej odnajdzie się w takich działaniach ekstrawertyk).

Jeśli zastosuje się wyłącznie ten model, niestety nie uzyska się głębokich znajomości. Dlatego warto poszerzyć swój networking o model drugi.

Model 2 – Głębsze, mniejsze grono znajomych

Oprócz „masowego” zdobywania kontaktów, warto także nieco zadbać o pogłębianie najciekawszych relacji. Oczywiście można poprzestać na płyciznach, ale dobre, szczere koleżeństwa same w sobie stanowią wartość, której płytki networking nie zapewnia.

Chodzi tu o tworzenie własnego otoczenia. Zbieranie ludzi, których znamy nie tylko z wizytówki. Poznawanie osób, w których towarzystwie czujemy się pewnie, z którymi możemy odpocząć, porozmawiać w nieformalny sposób.

Można powiedzieć „każdy jest networkingowcem”, ale ile osób tak naprawdę, świadomie dba o te relacje? Słabsze od przyjaźni ale lepsze od „kojarzenia z nazwiska” - często właśnie te relacje zaniedbujemy. Choć niosą one ze sobą ogromny potencjał, zarówno pod kątem naszych potrzeb społecznych, jak i możliwości biznesowych.

Model 3 – Konkretna grupa wsparcia biznesowego

Trzecią formą networkingu jest stworzenie silnej, ukierunkowanej grupy ludzi, wzajemnie wspierających się w biznesie. Jest to zamknięta grupa, zazwyczaj nie większa niż 20-30 osób, ale mogąca także liczyć mniej niż 10.

Istnienie takich grup opiera się na założeniu, że „co dwie głowy, to nie jedna”. O wiele łatwiej jest coś wymyślić, pytając o radę innych. Można wykorzystać nie tylko pomysły i rady innych członków grupy, ale i ich kontakty.

W przypadku tego trzeciego modelu szczególnie ważne jest zaufanie. Wzajemne poszanowanie korzyści oraz zasada win-win.

Grupa wsparcia biznesowego to nic innego, jak zaprzęgnięcie zespołu do rozwiązywania problemów. Dzięki zebraniu różnych doświadczeń, punktów widzenia i możliwości działania, każdy problem można szybciej rozwiązać.

Jest to networking jako gra zespołowa, w przeciwieństwie do dwóch pierwszych modeli, które można uznać za działania jednostki. To spojrzenie na networking jest kluczowe zwłaszcza dla osób, które nie posiadają rozległej wiedzy – i bez współpracy z innymi, ich sukces byłby wątpliwy.

Każde podejście ma swoje mocne i słabe strony. Każde z nich potraktowane na serio, pozwala osiągnąć cele szybciej i wygodniej. Ale najważniejsze, że można i warto łączyć je ze sobą, tworząc silne zaplecze dla sukcesu - zarówno osobistego, jak i zawodowego.



Napisane przez: Michał Mietliński

Komentarze


Ciekawy artykuł, nigdy nie myślałem w ten sposób o swoich znajomych, ale rzeczywiście może być to bardzo dobra metoda, tym bardziej, że plotka jest zwykle bardzo skuteczna i błyskawicznie się roznosi.


Zgadza się, sam często po prostu wypytuję znajomych o różne rzeczy. Natomiast proces tworzenia sieci jest długotrwały i jeszcze trochę czasu minie, nim obrócę znajomości w coś więcej niż tylko kontakty towarzyskie. Czyli zacznę regularne tworzyć połączenia o charakterze biznesowym między ludźmi.


Są też gotowe grupy networkingowe np w Krakowie http://www.bnidragons.pl chodzisz i korzytasz

Zostaw komentarz

(wymagane)


(wymagane)





Podgląd komentarza: