Networking–to więcej niż tylko grono znajomych
Zastanawiałem się ostatnio, czy pojęcie networkingu, to po prostu „trendi” nazwa dla zwykłych kontaktów. Muszę uznać że nie. Co postaram się w kilku akapitach udowodnić.
Networking, to nie przyjaźń. Nie można się przyjaźnić ze wszystkimi. A przyjaźń nie zawsze sprzyja interesom. Dlatego w wielu przypadkach, ludzie, na których nam zależy znajdują się poza siecią kontaktów biznesowych. Nie jest to reguła. Ale w wielu przypadkach relacja emocjonalna stoi w sprzeczności z biznesem. Dobrze podsumowuje to powiedzenie: „Daleki znajomy, to taki bliski znajomy, od którego pożyczyłeś pieniądze”.
W networkingu zaakcentowane są możliwości współpracy. Oczywiście, część z tych ludzi może zostać moimi przyjaciółmi. Ale początek naszej znajomości zwykle jest skoncentrowany na wspólnych korzyściach – wspólnym biznesie, barterze, lub po prostu wymianie wiedzy. Emocjonalny charakter znajomości może, ale nie musi się pojawić. Networking nie jest więc „kumplostwem” – i udawanie że nim jest może prowadzić do zniszczenia naszej reputacji. Bo dla wielu osób ktoś, kto chce być od razu naszym najlepszym przyjacielem nie jest godny zaufania. Wolimy osoby szczere, które nie ukrywają swoich motywacji.
O dobrych znajomych pamiętamy zwykle sami z siebie. Podczas gdy podtrzymywanie sieci kontaktów networkingowych to ciężka praca. Wymaga od nas nie tylko dobrej woli ale i narzędzi – pipelinu, rozpisanych projektów, bazy kontaktów, organizowania spotkań. Te wszystkie elementy będę rozwijał w kolejnych wpisach. Ale już teraz widać, że o ile nasze codzienne znajomości są bardzo spontaniczne i wypływają z emocji, o tyle działania networkingowe są chłodniejsze, nastawione na biznes.
W przeciwieństwie do grona znajomych networking wymaga trzymania fasonu. Nie możemy sobie pozwolić na pełen luz, bo od tego zależą potencjalne kontakty – współpraca – a co za tym idzie pieniądze lub wpływy. Jest to również ważny element networkingu – wyczucie cienkiej granicy. Granica ta przebiega między kontaktami osobistymi a biznesowymi. Networking to szara strefa pomiędzy. Z jednej strony chcemy robić biznes. Z drugiej to znajomość jest tu ważna a nie bezpośredni kontrakt.
Osoby które traktują networking zbyt biznesowo mogą przesadzać ze sprzedażą. Już na pierwszym spotkaniu chcą podpisywać niemalże umowę. Nie pozwalają się poznać a jedynie widzą w tobie klienta – to oczywiście skrajny przypadek ale można takowe spotkać.
Ci którzy networking traktują zbyt przyjacielsko, rozmawialiby z Tobą o wszystkim. Dyskutowali, śmiali się i spędzali czas – kompletnie zapominając, że jednak chodzi o współpracę biznesową. Tacy ludzie nie mają „parcia” żeby cokolwiek zrobić.
Dlatego w przeciwieństwie do kontaktów ze znajomymi, w networkingu, powinien być nacisk na współpracę. Powtarzam, współpracę, nie koniecznie sprzedaż.
Już wkrótce napiszę więcej na temat networkingu. Zapewne pojawi się cały cykl artykułów na ten temat, być może jakieś nagrania wideo.



22 października 2009 o godz. 23:28
[...] Networking - to więcej niż tylko grono znajomych [...]